To mnie przeraża. Serio. Wchodzę sobie przed chwilą na główną b4u i po prawej są tam ostatnio wyszukiwane. Jak widzę te "kody pet party nk", "(imię sławnej osoby) sex" i "numer telefonu Justina Biebera" (czy jak to się pisze - wszystko jedno), to mi się odechciewa. Bogu dzięki, że jeszcze są normalne blogi (te które czytam). I w miarę normalny mój. No, przynajmniej piszę o czymś ambitniejszym niż to co wymieniłam. Bo anime jest bardzo ambitne, i nikt mi nie wmówi, że nie jest!!! Coś ostatnio dużo notek piszę. O_o
Przeglądam sobie wszystkie starocie. AMVki zrobione dwa lata temu, stare wpisy na blogu.... Kiedyś mnie to przerażało. Teraz już rozumiem, że wszystko co się wydarzyło miało mnie doprowadzić do tego kim teraz jestem. Bo żeby się odnaleźć, trzeba najpierw się zgubić. A droga jest dłuuuuga i pokręcona, i straszna i wymaga mnóstwo siły. Myślę, że ci, którzy popełniają samobójstwo w młodym wieku mogą to robić dlatego, że nie mieli siły, żeby dojść do końca. Oczywiście to tylko przypuszczenie, bo tak mi się kojarzy - sama kiedyś się zastanawiałam nad samobójstwem, ale mi przeszło. Nie żebym się znała, możliwe, że się mylę - to tylko skojarzenie.
Czasami chciałabym wrócić do tego co było. Do czasów gimnazjum, kiedy to naprawdę nic mnie nie obchodziło, żyłam tylko moim Szaleństwem, chociaż z drugiej strony - trwał wtedy Koszmar, więc lepiej nie. Nie chcę tego powtórzyć. Nie mogę zapomnieć o drodze, którą przeszłam. Bo inaczej cały wysiłek pójdzie na marne. Z jednej strony czasem ciągle korci mnie, aby zatopić się we własnych marzeniach. Ale wiem, że to niebezpieczne. Nie wolno mi tego robić, już nigdy więcej. Inaczej kontynuowałabym tylko to co skończyłam, a tak się nie da. Już nic więcej nie mogę w tym temacie zrobić. Teraz boję się tylko, że Szaleństwo znajdzie sposób aby powrócić. Będę robić wszystko aby do tego nie dopuścić. To jak ze złem - wydaje się fascynujące ale.... Jest złe. I przyniesie tylko nieszczęście, nic więcej. Mam wrażenie, że tak naprawdę niczego jeszcze nie skończyłam. Jeszcze trochę zostało mi do przejścia. Ale już nie długo. Na pewno. Odcięłam się od tego co - pod cudowną powłoką - mnie niszczyło. Teraz będzie ciężko i dobrze o tym wiem. Muszę się bardzo pilnować, żeby nie dać się znów we wszystko wciągnąć. Całkowicie przestać żyć fikcją. Na szczęście już zdaję sobie ze wszystkiego sprawę. Jeszcze nie wiem jak to zrobię, ale ostatecznie to zakończę. Jeszcze tylko trochę. Hm, ciekawe ile?
Czytam to co napisałam i czuję się jak uzależniony na terapii. W sumie to nawet śmieszne porównanie.... xD
Zakończone.
wykonanie: monia
dostosowany do serwisu: blog4u.pl
wykorzystano: 1 , 2
Więcej?